Wydawać by się mogło, że jeśli zaopatrujemy się w ubrania w znanym koncernie odzieżowym – nie grożą nam alergie czy uczulenia…
Tymczasem rzeczywistość wcale nie przedstawia się tak różowo. W zeszłym roku Greenpeace dokonał szokującego odkrycia, które przedstawiono w raporcie „Toksyczne chemikalia: wielki sekret mody”. Wynikało z niego, że w procesie produkcji ubrań znanych marek wykorzystywane są niebezpieczne związki chemiczne (które mogą następnie przenikać do gotowych sztuk odzieży). Do firm z „czarnej listy” zaliczały się m.in. H&M, C&A, Gap, Puma, Adidas, Nike, Esprit, grupa Inditex (czyli m.in. Zara, Pull&Bear, Bershka, Stradivarius, i Home Massimo Dutti), a także Levi’s.

Szkodliwe działanie związków chemicznych zawartych w niektórych ubraniach.

Niektóre ze związków chemicznych zawartych w ubraniach miały negatywny wpływ na pracę hormonów, inne – na układ rozrodczy u mężczyzn, oraz na powstawanie nowotworów (rakotwórcze były również barwniki stosowane przez część koncernów). Choć ilość substancji chemicznych była za każdym razem śladowa – to takiego zagrożenia nie można bagatelizować.Zwłaszcza, że na działanie trucizn narażeni są nie tylko użytkownicy ubrań, ale przede wszystkim osoby pracujące przy ich produkcji. Dlaczego w ogóle sytuacja mogła mieć miejsce? O ile w krajach UE, w USA czy Japonii przepisy jasno mówią o tym, jakich substancji chemicznych można użyć przy produkcji tekstyliów, to w krajach takich jak np. Tajwan, Chiny czy Pakistan – kwestie te nie są uregulowane. A głównie tam wytwarza się ubrania wspomnianych marek.
Uczciwie należy dodać, że po opublikowaniu raportu (a niektóre firmy nawet przed tym zdarzeniem) koncerny odzieżowe zmieniły sposób produkcji tak, aby wykluczyć z niego używanie szkodliwych chemikaliów. Nie zmienia to jednak faktu, że my jako konsumenci nie możemy się czuć do końca bezpieczne. Choć marki z grupy Inditex, Nike, Puma, Adidas, H&M, Esprit i inne wspomniane powyżej zobowiązały się do 2020 roku zaprzestać stosowania do produkcji ubrań jakichkolwiek toksycznych związków, to jednak niesmak pozostał. Poza tym – nie tylko związki toksyczne stanowić mogą problem.

Inne zagrożenia.

Nawet pozornie „nieszkodliwa” bawełna potrafi wyrządzać szkody środowisku naturalnemu. W tradycyjnej uprawie bawełny zużywa się niemal 25% wszystkich środków owadobójczych na świecie oraz 10 % pestycydów i nawozów sztucznych. Zanieczyszczona staje się nie tylko woda pitna, ale także powietrze. Mało tego – wśród pracowników plantacji bawełny spory odsetek umiera (w wyniku szkodliwych warunków pracy). Co możemy jednak zrobić my, konsumenci? Przede wszystkim nie dajmy sobie wmówić, że nasz głos się nie liczy. Wspierajmy lokalnych wytwórców, kupujmy ubrania z organicznej bawełny (wbrew pozorom niewiele droższe) i krytykujmy, jeśli zauważymy, jak dana firma czy osoba świadomie degraduje środowisko naturalne.

Udostępnij :)

Leave A Reply