Choć moda „śmieciowa” (z angielskiego „trashion”) jest zjawiskiem stosunkowo nowym, to jej korzeni można się dopatrywać już w latach 60 ubiegłego wieku. Termin „trashion” został użyty po raz pierwszy w roku 2004, jednak już hippisi lubowali się w samodzielnym przerabianiu/farbowaniu/tworzeniu ubrań. Na ogół wykorzystywali do tego jednak gotowe już sztuki odzieży. Moda śmieciowa poszła o krok dalej. Chodzi w niej, najprościej rzecz ujmując o to, aby z niepotrzebnych już nikomu przedmiotów uczynić coś użytecznego i pięknego – ubrania, torebki, buty i inne akcesoria powstają z rzeczy, które pierwotnie nie miały nic wspólnego z tekstyliami (na przykład torebki z kluczyków od puszek, wyplatane z plastykowych torebek paski, guziki z części do komputerów).

Kreatywność i  innowacyjność twórców mody.

Również sztuki odzieży mogą zupełnie zmienić swoje przeznaczenie – na przykład paski bywają wykorzystywane jako podłoga, stare dżinsy stają się abażurem…Projektantów na dobrą sprawę ogranicza tylko wyobraźnia. Ruch trashion łączy w sobie modę ze świadomością ekologiczną. Podstawą jest jednak kreatywność i innowacyjność młodych twórców. W Polsce ten sposób na przetwarzanie jest utożsamiany ze świadomą formą recyklingu (czyli upcyklingiem), i funkcjonuje dopiero od kilku lat (jeśli nie liczyć prób tworzenia czegoś z niczego w czasach głębokiego PRL-u, gdzie tylko za sprawą własnych wysiłków można było skompletować oryginalny strój). Na świecie trashion zapoczątkowała w latach 90 amerykańska artystka Ann Wizer wprowadziła do swojej kolekcji odpady plastikowe, aby w ten sposób uczcić Dzień Ziemi. Dalszą popularność nurt zawdzięcza także innemu prądowi w modzie – DIY (do it yourself), który do dzisiaj ma rzesze zwolenników. Co ciekawe, początkowo trashion był sposobem na wyrażenie siebie w formie art – couture.

Obecny trend trashion.

Obecnie jest bardziej umasowiony, dużo łatwiej zaopatrzyć się w „przetworzone” ubrania czy akcesoria. Choć nie oznacza to wcale, że są one tanie. Paradoksalnie – wytworzone ze śmieci przedmioty mogą osiągać całkiem wysokie ceny. Na przykład torebka wykonana z papierków po cukierkach to wydatek rzędu 200 złotych. Liczy się jednak koncepcja oraz poświęcony projektowi czas, i to za nie w przypadku trashionowych wyrobów płacimy.

Udostępnij :)

Leave A Reply